Craft to jedno z najładniejszych narzędzi do notatek, jakie są dostępne — edytor blokowy ze starannie dobraną typografią, mocną integracją z platformami Apple i dokumentami dopracowanymi na tyle, że można je wysłać klientowi bez przeformatowania. Powstał po to, by produkować rzeczy warte przeczytania. To skupienie tłumaczy zarówno miłość do niego, jak i to, dlaczego nie jest tą samą kategorią co narzędzie pamięci.
W czym Craft jest wyjątkowo dobry
Efekt końcowy. Dokument w Crafcie wygląda na zaprojektowany, a nie napisany, udostępnianie daje stronę, której nie musisz się wstydzić, a edytor jest szybki i przyjemny na tyle, że ludzie piszą więcej, niż zamierzali.
Dobrze obsługuje też pracę skupioną na dokumencie: notatki dzienne, powiązane strony, przestrzenie do rozdzielania kontekstów i edycję offline na platformach Apple. Jeśli twoje notatki są produktem pracy — ofertami, briefami, podsumowaniami spotkań, które rozsyłasz — to mocny wybór.
Formatowanie kosztuje w momencie zapisu
Ładny edytor zachęca do używania, a używanie go oznacza wybór bloku, poziomu nagłówka i miejsca w dokumencie. Przy pisaniu to w porządku; to tarcie, gdy myśl przychodzi, a masz na nią trzy sekundy uwagi.
Subtelniejszy koszt jest psychologiczny. Kiedy narzędzie sprawia, że dokumenty wyglądają na skończone, surowy fragment wydaje się nie na miejscu — więc trafia do aplikacji z notatkami, do wiadomości do samego siebie albo donikąd. Archiwum po cichu staje się kolekcją rzeczy dopracowanych, a to nie to samo co zapis tego, co się wydarzyło.
Dokumenty kontra fragmenty
Jednostką Crafta jest dokument. Jednostką pamięci jest fragment: zdanie, dziewięćdziesięciosekundowa notatka głosowa, zdjęcie tablicy, decyzja wyjaśniona w jednej linijce. Fragmenty nie chcą tytułu, struktury ani miejsca w hierarchii — chcą istnieć i dawać się odnaleźć.
Wciskanie fragmentów w dokumenty tworzy znaną wszystkim stronę-worek, która rozrasta się do czterech tysięcy słów i nigdy więcej nie zostaje przeczytana. Nic nie ginie i nic też nie daje się wydobyć.
Co Reloggly robi inaczej
Optymalizuje mało efektowną połowę pracy: wrzucanie rzeczy do środka i wyciąganie ich z powrotem.
- Zapis bez formatowania — tekst, głos albo zdjęcie, bez tytułu i bez wyboru bloku.
- Głos jest transkrybowany i przeszukiwany razem z resztą, a samo nagranie zostaje zachowane.
- Wyszukiwanie po znaczeniu w całej historii, a nie strona po stronie.
- Obietnice trafiają do zadań, które zachowują odnośnik do notatki wyjaśniającej dlaczego.
Używanie obu, co jest rozsądną odpowiedzią
Te narzędzia się nie kłócą. Przez cały tydzień zapisuj w strumieniu pamięci; kiedy coś ma stać się dokumentem wartym wysłania, napisz go w Crafcie, mając fragmenty przed oczami. Archiwum dostarcza surowca, edytor dostarcza wykończenia.
Ten podział rozjaśnia też wybór każdemu, kto się waha: jeśli boli produkowanie dokumentów, kup edytor. Jeśli boli to, że nie potrafisz odnaleźć czegoś, co na pewno zostało zapisane, żaden edytor tego nie naprawi, choćby wyglądał najlepiej.
Uczciwe ograniczenia
Reloggly nie jest edytorem dokumentów. Nie ma tu bogatego formatowania, projektowania stron, publikowania ani niczego, co dałoby się wysłać klientowi w takiej postaci — jeśli potrzebujesz jednego narzędzia do zapisu i do dopracowanego efektu, to nie to.
A słabość Crafta w tym miejscu nie jest wadą. To decyzja projektowa: jest zoptymalizowany pod dokument, a przeszukiwanie biblioteki dokumentów to mniejszy problem niż wydobywanie czegoś z dwóch lat fragmentów. Ale policz uczciwie oba efekty w skali miesiąca. Większość ludzi tworzy garść dokumentów i kilkaset fragmentów — co oznacza, że ten mniejszy problem rozwiązuje właśnie Craft, a Reloggly zajmuje się tym większym.
Zostaw Craft do dokumentów, które czytają inni — Reloggly nie walczy o tę pracę. Ale policz, co naprawdę powstało w zeszłym miesiącu: kilka dokumentów i kilkaset fragmentów. To we fragmentach mieszka twoja pamięć i to tam zawodzi odnajdywanie, a właśnie tę połowę Reloggly jest zbudowany utrzymać.