Znajdujesz starą notatkę: „Wariant 2, ale tylko jeśli się zgodzą.” Teraz przypominasz sobie, co znaczyła — i kusi, żeby przepisać ją „porządnie”. Oprzyj się. Przepisywanie podmienia dowód na interpretację, a Twoja obecna pamięć własnych zamiarów jest mniej niezawodna, niż się wydaje.
Dlaczego edytowanie historii jest bardziej ryzykowne, niż wygląda
Pierwotne sformułowanie to dane: zapisuje, co wtedy wiedziałeś i czułeś — łącznie z niepewnością. Nadpisując je, dzisiejsza pewna siebie rekonstrukcja po cichu zastępuje wczorajszą uczciwą niejednoznaczność i nie sposób już ich odróżnić. Jeśli rekonstrukcja jest błędna, błąd stał się trwały i niewidzialny.
Dopisuj — z datą
Właściwa naprawa to warstwa na wierzchu: „Doprecyzowano później: wariant 2 to krótsza umowa; »oni« to wynajmujący.” Oryginał pozostaje źródłem, dopisek interpretacją, a data doprecyzowania zachowuje prawdziwą kolejność Twojego rozumienia. Obie warstwy są indeksowane: wyszukiwanie znajdzie notatkę po każdym ze sformułowań.
Co zasługuje na prawdziwą edycję — i kiedy naprawiać
Literówki, szkody autokorekty i błędy transkrypcji to nie historia, lecz szum: poprawianie ich na miejscu jest w porządku. Granicą jest znaczenie — formę poprawiaj swobodnie, twierdzenia nie zmieniaj nigdy. I nie planuj wielkich porządków: naprawiaj notatki, gdy naturalnie na nie trafiasz — w wyniku wyszukiwania, przeglądzie albo pytaniu doprecyzowującym.
Traktuj stare notatki jak dowody: komentuj, datuj, zachowuj. Przepisuj tylko formę, nigdy znaczenie — Twoje dawne ja zasługuje na zapis dokładny bardziej niż na elegancki.